Ziobro, Listkiewicz, Beenhakker...
Polska piłka notuje sukcesy. Przez lata była w zapaści z powodu korupcji. Z zapaści futbol nasz wydobyła partia ludzi Prawych i Sprawiedliwych. Tych, którzy walczą z korupcją. Kto nie wiedział, już wie. Wie, bo w niedzielę, na specjalnej konwencji powiedział o tym ostatni sprawiedliwy, Zbigniew Z.
Minister Ziobro na piłkarskiego znawcę nie wygląda. Ale idą wybory, gawiedź piłkę lubi, szef Jarosław wybrał się niedawno na mecz do Finlandii, więc piłeczkę pokochać wypadało. Ciekawe czy ministry swoją obecnością zaszczycą nas, prosty tłum kopanej wierny, na zbliżającym się meczu hitowym. Polska za chwilę w eliminacjach Euro 2008 zagra z Kazachstanem. Bilety poszły na pniu. Za 200, 300, 400 złotych! Kosmiczne ceny, prawda? Otóż nie. Prezes Michał wyjaśnił, że ceny adekwatne są do rangi spotkania, a owo określił właśnie mianem hitowego. Nic to, że biało-czerwoni nie będą walczyć z Włochami, Francuzami czy Niemcami. Liczy się, że jest koniunktura, którą napędził Leo Beenhakker.
A Holendra, którego jeszcze niedawno pewne mało sympatyczne ciało opluwało, teraz zaprosiło na spotkanie. Kazał temu ciału zachowywać się jak przystało prezes Michał. Kazał, bo chce, żeby Leo został z nami na dłużej, do 2010 roku. W ciele tym trenerskim ważnym organem jest Baryła, czyli Łazarek Wojciech, który dawno temu kadrę naszą prowadził. A niedawno sukcesy próbował osiągnąć z reprezentacją Sudanu. Pracę stracił szybko, pogoniono go kamieniami. Jednak teraz lubi mówić, że pracował z Sudanem, który to właśnie zakwalifikował się do jakiegoś tam turnieju. Fajnie, że nie przypisuje sobie chociaż sukcesu, jaki z polską kadrą robi właśnie Leo... Ale dla Beenhakkera pan Wojtek, jak mówi, chce być partnerem. Bo przecież liznął światowego futbolu, bo widział obce ligi, bo doświadczenia ma tyle, że nawet raport ligowy stworzył wespół z równie doświadczonymi kolegami. Panowie obserwując Orange Ekstraklasę zapisali np., że większość trenerów na mecze ubiera się w garnitury, a tylko nieliczni wybierają dresy. Powiesz Łazarkowi, że obserwacja mało przydatna, odpowie ci, że bujda. Bo przecież od kultury zaczyna się wszystko – twierdzi Baryła. I widać w myśl swej dewizy Beenhakkera porównuje do konia, którego w marzeniach traktuje batem, a czasem wydziela mu kostkę cukru.
Boże, chroń Holendra od styczności z polską myślą szkoleniową, której reprezentantem numer 1 jest pan Wojciech. Chroń, bo w końcu Leo nam po prostu czmychnie.
Łukasz Jachimiak
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami














Drukuj
Wyślij
Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.Brak komentarzy.