Nie rozdzierać szat
Mieli zdobyć medal, a zajęli fatalne, jedenaste miejsce. Mieli pokazać, że w Europie nie mają sobie równych, a z sześciu spotkań wygrali tylko jedno, ze słabiutką Turcją. Mieli grać o olimpijski krążek w Pekinie... i ciągle mogą go wywalczyć, jeśli tylko zdołają zakwalifikować się do igrzysk i wykorzystać najbliższy rok właściwie. O kim mowa? Oczywiście o polskich siatkarzach. Po ich klęsce na rosyjskim czempionacie nastroje wśród kibiców są po prostu złe. Fani przyzwyczajeni do zwycięstw ekipy Raula Lozano nie mogą pogodzić się z jej porażkami w starciach z rywalami z Belgii czy Finlandii, a i nad przegranymi z Rosją, Włochami i Bułgarią ciężko przejść do porządku dziennego, skoro niedawno wydawało się, że ograć biało-czerwonych może tylko Brazylia. Siatkarski kibic martwi się nie tylko wynikami kadry, ale też przyczynami tych wyników. W zespole, który w grudniu w Japonii świętował wicemistrzostwo świata pękło coś ważnego. Brak lidera i kapitana Piotra Gruszki na pewno osłabił morale ekipy. Ale ten do niedawna zgrany kolektyw został też podzielony. Czym? Sprawą Mariusza Wlazłego. – Mariusz wbił nam nóż w plecy – powiedział już po mistrzostwach Paweł Zagumny. O atakującym Skry Bełchatów, który zrezygnował z wyjazdu na mistrzostwa z powodu uciążliwych skurczy mięśni łydek jego koledzy mówili jeszcze przed wylotem do Rosji. Najpierw na łamach prasy jedni twierdzili, że chłopak ma prawo szanować swoje zdrowie, a inni, że powinien zacisnąć zęby i grać dla orzełka na piersi, zaś nieco później wszyscy na tych samych łamach zapewniali, że sprawa Wlazłego kadry nie dzieli... Sprawę Mariusza, fantastycznego zawodnika, który jest tej drużynie potrzebny, trzeba załatwić jak najszybciej. Możliwie szybko trzeba także odciąć się od tego, co wydarzyło się w Rosji. Wie o tym Raul Lozano. Argentyński trener całą winę za niepowodzenie na mistrzostwach wziął na siebie. I taka postawa jest dowodem jego klasy. Przecież mógłby opowiadać o tym, jak wielkie miał problemy, mógłby w ten sposób bronić się przed krytyką tych, którzy już zaczynają się domagać jego zwolnienia. Lozano nie myśli jednak o obronie, ale o ataku. Wierzmy, że ten atak nastąpi w porę. I zakończy się medalem olimpijskim.
Łukasz Jachimiak
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami














Drukuj
Wyślij
Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.Brak komentarzy.