Jasna strona księżyca
Byli zwykłymi ligowcami, których nie dostrzegali i kibice, i fachowcy, stali się zawodnikami, którzy nadają rozgrywkom ton. Ludzie, w których uwierzył Leo Beenhakker, uwierzyli w siebie. Pierwsza w tym roku kolejka ekstraklasy pokazała, jak wielkie znaczenie ma dla młodych chłopaków w niej grających holenderski mag. Beenhakker, który tchnął w kilkunastu chłopaków ducha, który zaszczepił im swoją filozofię dostrzegania jasnej strony księżyca, objeździł Polskę, by z wysokości trybun utwierdzić się w przekonaniu, że to co robi, jest dobre.
W środę we Wronkach ligowcy Beenhakkera grają towarzysko z Estonią. Od poniedziałku Leo miał ich na zgrupowaniu, które na pewno nie było nudnym przeglądem zaplecza. Zawodnicy, którzy na nie przyjechali naprawdę aspirują do gry w kadrze. Rozgrywający Radosław Majewski z Groclinu w sobotę zawstydził starszych kolegów z Legii. Pokazał, że zamierza poważnie konkurować o miejsce w reprezentacji z Rafałem Murawskim (lechita rozegrał świetny mecz w Zabrzu). Młody chłopak, którego kiedyś warszawiacy nie chcieli wziąć za czapkę gruszek z pobliskiego Pruszkowa, rozwija się pięknie. Tomasz Lisowski, lewy obrońca Widzewa w meczu z Odrą po prostu szalał na swej flance, a świetną grę podkreślił kapitalnym golem z wolnego. Jego strzał był jeszcze lepszy od tego, jakim niedawno Alessandro del Piero zapewnił Juventusowi zwycięstwo nad Romą. Inny widzewiak i kadrowicz, Piotr Kuklis, trzymany był na ławce rezerwowych przez trenera Marka Zuba. Gdy został wpuszczony na boisko, strzelił piękną bramkę, uderzając piłkę z powietrza, w pełnym biegu. Kapitalnego gola Koronie strzelił Adam Kokoszka. Z konieczności (kontuzja Marcina Baszczyńskiego) zagrał na prawej obronie, zawinił przy golu dla Korony, ale winy odkupił pięknie. Wyłączając wpadkę, był nie do przejścia, a w ofensywie ciągle zagrażał rywalom przy stałych fragmentach gry, no i strzelił bramkę - marzenie. Długie, crossowe podanie od Marka Zieńczuka wykorzystał kapitalnie. Uderzył z pasówki, bez przyjęcia, z dość ostrego kąta, a doświadczony Wojciech Kowalewski był bez szans. A propos bramkarzy - Bartosz Fabiniak, widzewiak, zatrzymał Odrę. Puścił trzy bramki, ale trzy razy tyle groźnych sytuacji zażegnał w wielkim stylu. Czy te nazwiska mówiły nam coś kilka miesięcy temu? Beenhakker na każdym kroku pokazuje, jak jest wielki. Rzemieślników przeistacza w artystów. To mag, który jasną stronę księżyca stopniowo odsłania przed wszystkimi.
Łukasz Jachimiak
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami














Drukuj
Wyślij
Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.Brak komentarzy.