ostatnia aktualizacja:
Leo why? Dla zasady
Tego polscy kibice się nie spodziewali. Artur Boruc – człowiek, który jako jedyny na Euro 2008 wypadł świetnie – mocno podpadł. Zawiódł też Dariusz Dudka, który jako jeden z nielicznych piłkarzy z pola grał na europejskim czempionacie przyzwoicie. Z dwoma rutyniarzami zabalował młokos Radosław Majewski, w którym wielu widzi przyszłego lidera reprezentacji.
Po pijańskich ekscesach naszych kadrowiczów na Ukrainie wiemy już, że w grupie, która do niedawna wydawała się spójna, dzieje się źle. Symptomy tego widoczne były już w czerwcu. Przed Euro na reprezentację obrażali się ci, którzy się w niej nie znaleźli, jak Arkadiusz Radomski. Na samych mistrzostwach nosami kręcili ci, którym nie podobało się, że nie są głównymi bohaterami, jak Tomasz Kuszczak. Teraz swoimi ścieżkami postanowili pójść ci, na których chciano budować nowy zespół. Dokąd zaprowadziły ich te ścieżki? Do baru. Teraz pora, by wszyscy trzej otrzeźwieli.
Na szczęście Leo Beenhakker to człowiek doświadczony, który z takimi wybrykami piłkarzy spotkał się w swej karierze wiele razy. Nie pozwolił Michałowi Listkiewiczowi zrobić tego, w czym prezes jest specjalistą – zamieść brudów pod dywan. Listkiewicz kręcił jak mógł, co chwila przedstawiał różne wersje wydarzeń, udawał, że nic nie wie, dementował to, co mówili inni, aż w końcu musiał przyznać, że zawodnicy dali sobie w palnik. Beenhakker sprawę postawił jasno. – Nie jestem głupi, pozwalam piłkarzom napić się piwa, gdyby o to chodziło, nie robiłbym afery – zapewnił. A że jej robienie jest zasadne, potwierdza to, co nastąpiło po powyższej deklaracji Holendra.
Do selekcjonera zadzwonił Gordon Strachan, trener Celtiku Glasgow. Okazało się, że szkoleniowiec Boruca martwi się o swego podopiecznego, bo ten zapił i kilka dni wcześniej, na jednym ze zgrupowań zespołu mistrza Szkocji. Po rozmowie z Beenhakkerem Strachan również uznał, że naszego bramkarza trzeba otrzeźwić, dlatego przywalił mu karę 50 tysięcy funtów. Bardzo dobrze, niech Boruc nie zachowuje się jak idiota, tylko jak sportowiec. To samo dotyczy Dudki, który swego czasu prowadząc pod wpływem alkoholu spowodował śmiertelny wypadek, i Majewskiego, który właśnie wstąpił na najlepszą drogę do zmarnowania swego nieprzeciętnego talentu. Wszystkim trzem przydałaby się dłuższa przerwa od kadry. Nieważne, że być może ciężko byłoby ich zastąpić. Kiedyś taki problem miał Raul Lozano. Trener reprezentacji siatkarzy z Łukasza Kadziewicza i Krzysztofa Ignaczaka zrezygnował na długo, drugiego nie zabrał nawet na mistrzostwa świata. Dziś obaj grają świetnie. I często powtarzają, że tamta sytuacja była dla nich prawdziwą nauczką.
Łukasz Jachimiak
Po pijańskich ekscesach naszych kadrowiczów na Ukrainie wiemy już, że w grupie, która do niedawna wydawała się spójna, dzieje się źle. Symptomy tego widoczne były już w czerwcu. Przed Euro na reprezentację obrażali się ci, którzy się w niej nie znaleźli, jak Arkadiusz Radomski. Na samych mistrzostwach nosami kręcili ci, którym nie podobało się, że nie są głównymi bohaterami, jak Tomasz Kuszczak. Teraz swoimi ścieżkami postanowili pójść ci, na których chciano budować nowy zespół. Dokąd zaprowadziły ich te ścieżki? Do baru. Teraz pora, by wszyscy trzej otrzeźwieli.
Na szczęście Leo Beenhakker to człowiek doświadczony, który z takimi wybrykami piłkarzy spotkał się w swej karierze wiele razy. Nie pozwolił Michałowi Listkiewiczowi zrobić tego, w czym prezes jest specjalistą – zamieść brudów pod dywan. Listkiewicz kręcił jak mógł, co chwila przedstawiał różne wersje wydarzeń, udawał, że nic nie wie, dementował to, co mówili inni, aż w końcu musiał przyznać, że zawodnicy dali sobie w palnik. Beenhakker sprawę postawił jasno. – Nie jestem głupi, pozwalam piłkarzom napić się piwa, gdyby o to chodziło, nie robiłbym afery – zapewnił. A że jej robienie jest zasadne, potwierdza to, co nastąpiło po powyższej deklaracji Holendra.
Do selekcjonera zadzwonił Gordon Strachan, trener Celtiku Glasgow. Okazało się, że szkoleniowiec Boruca martwi się o swego podopiecznego, bo ten zapił i kilka dni wcześniej, na jednym ze zgrupowań zespołu mistrza Szkocji. Po rozmowie z Beenhakkerem Strachan również uznał, że naszego bramkarza trzeba otrzeźwić, dlatego przywalił mu karę 50 tysięcy funtów. Bardzo dobrze, niech Boruc nie zachowuje się jak idiota, tylko jak sportowiec. To samo dotyczy Dudki, który swego czasu prowadząc pod wpływem alkoholu spowodował śmiertelny wypadek, i Majewskiego, który właśnie wstąpił na najlepszą drogę do zmarnowania swego nieprzeciętnego talentu. Wszystkim trzem przydałaby się dłuższa przerwa od kadry. Nieważne, że być może ciężko byłoby ich zastąpić. Kiedyś taki problem miał Raul Lozano. Trener reprezentacji siatkarzy z Łukasza Kadziewicza i Krzysztofa Ignaczaka zrezygnował na długo, drugiego nie zabrał nawet na mistrzostwa świata. Dziś obaj grają świetnie. I często powtarzają, że tamta sytuacja była dla nich prawdziwą nauczką.
Łukasz Jachimiak
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami














Drukuj
Wyślij