GP Chin
2007-10-15 20:50:47
Aktualizacja: 2007-10-15 20:52:53
„Uciekło coś więcej niż podium”
Błąd Lewisa Hamiltona oraz zwycięstwo Kimiego Raikkonena na Shanghai International Circuit sprawiły, że walka rozstrzygająca o tytuł mistrza świata w klasyfikacji kierowców rozegra się już za tydzień, podczas finałowego wyścigu sezonu rozgrywanego w Brazylii.
Hamilton, który nie ukończył wyścigu ma już tylko cztery punkty przewagi nad drugim w klasyfikacji Alonso i siedem nad Raikkonenem. Oznacza to, że każdy z tych zawodników ma wciąż szansę na tytuł. Tymczasem pozycja Hamiltona była zagrożona jeszcze przed wyścigiem. Na wniosek zespołu Toro Rosso sędziowie zawodów przeanalizowali zachowanie Anglika jadącego za samochodem bezpieczeństwa podczas GP Japonii. W świetle nowych dowodów (amatorski zapis wideo zamieszczony w internecie) postanowiono zbadać kolizję Sebastiana Vettela z Markiem Webberem, do której miał przyczynić się Hamilton. Ostatecznie Anglika nie ukarano, a karę nałożoną na Vettela (przesunięcie o 10 miejsc do tyłu na starcie podczas GP Chin) anulowano.
Dramat Kubicy
W zmiennych, deszczowo-suchych warunkach Hamilton prowadził przez większość wyścigu, budując nieznaczną przewagę nad Raikkonenem. Jednak Fin zaczął szybko odrabiać straty na przesychającym torze i po trwającej kilka minut walce wyprzedził Anglika. W tym momencie deszczowe opony w McLarenie Hamiltona były już tak zużyte, że zaczynały przypominać „slicki” (gładkie opony rajdowe – przyp. red.), a znajdujący się na trzecim miejscu Alonso odrabiał po kilka sekund na każdym okrążeniu. Zespół do ostatniej chwili zwlekał z postojem ze względu na nieustabilizowane warunki pogodowe i dopiero na 25 okrążeń przed końcem wyścigu wezwał Hamiltona do boksu. Wtedy jednak doszło do kuriozalnego incydentu. Na ostatnim zakręcie przed drogą dojazdową do „pit-lane” Anglik nie opanował bolidu i wyjechał poza tor. Auto ugrzęzło na szutrze, dla Hamiltona oznaczało to koniec wyścigu.
O wyraźnym braku szczęścia może mówić również Robert Kubica. Choć był dopiero dziewiąty w kwalifikacjach, podczas wyścigu pokazał się z jak najlepszej strony. Po starcie uwolnił się od Kovalainena i dość szybko poradził sobie z Webberem. Był również jednym z pierwszych kierowców, którzy na wysychającym torze założyli opony przeznaczone na suchą nawierzchnię. Ryzyko opłaciło się, gdyż wkrótce po odpadnięciu Hamiltona Polak objął prowadzenie w wyścigu. Miał wtedy ponad 3 sekundy przewagi nad Raikkonenem i dalsze 11 nad Alonso, gdy awarii uległa hydraulika i Robert musiał wycofać się z wyścigu. Jak sam przyznał w wypowiedzi dla jednej z polskich stacji telewizyjnych, „uciekło coś więcej niż podium”, tym bardziej, że bolid miał wystarczająco dużo paliwa, aby dojechać do mety.
Pierwsze punkty Toro Rosso
Gwiazdą zawodów został tymczasem dwudziestoletni Sebastian Vettel z Toro Rosso, który zdobył świetne czwarte miejsce. I choć anulowano mu karę nałożoną po kolizji z Webberem, tuż przed niedzielnym wyścigiem dostał drugą. Tym razem za spowalniane Kovalainena podczas kwalifikacji. Przesunięcie Niemca o pięć miejsc do tyłu na starcie nie wpłynęło jednak deprymująco ani na niego, ani na zespół. Dodatkowo jego kolega z teamu, Vitantonio Liuzzi, zajął szóste miejsce na mecie, dzięki czemu Toro Rosso odnotowało najlepszy wynik w krótkiej historii zespołu.
W międzyczasie dokonały się pierwsze przetasowania na rynku kierowców. Odejście z Toyoty z końcem tego sezonu zapowiedział już Ralf Schumacher, a Alexander Wurz oficjalnie ogłosił zakończenie kariery. Wszyscy oczekują jednak na decyzje Fernando Alonso odnośnie przyszłorocznych startów w McLarenie. Rozważane przez Hiszpana odejście z zespołu zadecyduje tym samym o kierunku większości transferów.
Paweł Podchorodecki
Błąd Lewisa Hamiltona oraz zwycięstwo Kimiego Raikkonena na Shanghai International Circuit sprawiły, że walka rozstrzygająca o tytuł mistrza świata w klasyfikacji kierowców rozegra się już za tydzień, podczas finałowego wyścigu sezonu rozgrywanego w Brazylii.
Hamilton, który nie ukończył wyścigu ma już tylko cztery punkty przewagi nad drugim w klasyfikacji Alonso i siedem nad Raikkonenem. Oznacza to, że każdy z tych zawodników ma wciąż szansę na tytuł. Tymczasem pozycja Hamiltona była zagrożona jeszcze przed wyścigiem. Na wniosek zespołu Toro Rosso sędziowie zawodów przeanalizowali zachowanie Anglika jadącego za samochodem bezpieczeństwa podczas GP Japonii. W świetle nowych dowodów (amatorski zapis wideo zamieszczony w internecie) postanowiono zbadać kolizję Sebastiana Vettela z Markiem Webberem, do której miał przyczynić się Hamilton. Ostatecznie Anglika nie ukarano, a karę nałożoną na Vettela (przesunięcie o 10 miejsc do tyłu na starcie podczas GP Chin) anulowano.
Dramat Kubicy
W zmiennych, deszczowo-suchych warunkach Hamilton prowadził przez większość wyścigu, budując nieznaczną przewagę nad Raikkonenem. Jednak Fin zaczął szybko odrabiać straty na przesychającym torze i po trwającej kilka minut walce wyprzedził Anglika. W tym momencie deszczowe opony w McLarenie Hamiltona były już tak zużyte, że zaczynały przypominać „slicki” (gładkie opony rajdowe – przyp. red.), a znajdujący się na trzecim miejscu Alonso odrabiał po kilka sekund na każdym okrążeniu. Zespół do ostatniej chwili zwlekał z postojem ze względu na nieustabilizowane warunki pogodowe i dopiero na 25 okrążeń przed końcem wyścigu wezwał Hamiltona do boksu. Wtedy jednak doszło do kuriozalnego incydentu. Na ostatnim zakręcie przed drogą dojazdową do „pit-lane” Anglik nie opanował bolidu i wyjechał poza tor. Auto ugrzęzło na szutrze, dla Hamiltona oznaczało to koniec wyścigu.
O wyraźnym braku szczęścia może mówić również Robert Kubica. Choć był dopiero dziewiąty w kwalifikacjach, podczas wyścigu pokazał się z jak najlepszej strony. Po starcie uwolnił się od Kovalainena i dość szybko poradził sobie z Webberem. Był również jednym z pierwszych kierowców, którzy na wysychającym torze założyli opony przeznaczone na suchą nawierzchnię. Ryzyko opłaciło się, gdyż wkrótce po odpadnięciu Hamiltona Polak objął prowadzenie w wyścigu. Miał wtedy ponad 3 sekundy przewagi nad Raikkonenem i dalsze 11 nad Alonso, gdy awarii uległa hydraulika i Robert musiał wycofać się z wyścigu. Jak sam przyznał w wypowiedzi dla jednej z polskich stacji telewizyjnych, „uciekło coś więcej niż podium”, tym bardziej, że bolid miał wystarczająco dużo paliwa, aby dojechać do mety.
Pierwsze punkty Toro Rosso
Gwiazdą zawodów został tymczasem dwudziestoletni Sebastian Vettel z Toro Rosso, który zdobył świetne czwarte miejsce. I choć anulowano mu karę nałożoną po kolizji z Webberem, tuż przed niedzielnym wyścigiem dostał drugą. Tym razem za spowalniane Kovalainena podczas kwalifikacji. Przesunięcie Niemca o pięć miejsc do tyłu na starcie nie wpłynęło jednak deprymująco ani na niego, ani na zespół. Dodatkowo jego kolega z teamu, Vitantonio Liuzzi, zajął szóste miejsce na mecie, dzięki czemu Toro Rosso odnotowało najlepszy wynik w krótkiej historii zespołu.
W międzyczasie dokonały się pierwsze przetasowania na rynku kierowców. Odejście z Toyoty z końcem tego sezonu zapowiedział już Ralf Schumacher, a Alexander Wurz oficjalnie ogłosił zakończenie kariery. Wszyscy oczekują jednak na decyzje Fernando Alonso odnośnie przyszłorocznych startów w McLarenie. Rozważane przez Hiszpana odejście z zespołu zadecyduje tym samym o kierunku większości transferów.
Paweł Podchorodecki
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami















Drukuj
Wyślij