05.12.2008  
Goniec Polski
Chat - Goniec Polski
Chat
Forum - Goniec Polski
Forum
Blog - Goniec Polski
Blogi
Skrzynka e-mail
E-mail 2 GB
Login: Hasło:
Nie masz konta? Załóż je teraz!
2007-09-27 16:08:23
Aktualizacja: 2007-09-27 16:21:16

Porażka McLarena

Tegoroczny wyścig na belgijskim torze Spa-Francorchamps przyćmiony został ogłoszeniem werdyktu Światowej Rady Sportów Motorowych (WMSC) w sprawie afery szpiegowskiej rozgrywanej pomiędzy Ferrari i McLarenem.

W świetle nowych dowodów potwierdzono winę zespołu z Woking i ukarano go wykluczeniem z tegorocznej klasyfikacji konstruktorów oraz grzywną w wysokości 100 milionów dolarów. Punkty zdobyte przez kierowców zostaną zachowane, czyli będą oni do końca walczyć o tytuł mistrzowski. Jednak w przypadku zwycięstwa któregoś z nich, przedstawiciel McLarena nie będzie towarzyszył w ceremonii wręczenia nagród. Przyszłoroczny bolid zostanie również drobiazgowo zbadany przez WMSC w celu sprawdzenia, czy nie zostały w nim wykorzystane rozwiązania podpatrzone u konkurencji. Niejako na pocieszenie, kara finansowa pomniejszona zostanie o dochody uzyskane z praw do transmisji telewizyjnych, jakie każdy zespół dostaje każdego roku od FOM (ciała administrującego Formułą 1). Wedle szacunkowych obliczeń jest to kwota w okolicy 30 milionów dolarów, tak więc kara wynosić będzie „tylko” 70 milionów.
Tymczasem zwycięstwo Kimiego Raikkonena i 2. miejsce Felipe Massy w niedzielnym wyścigu oznaczają, że zespół z Maranello zostanie mistrzem świata Formuły 1 w klasyfikacji konstruktorów. Jedynie pozytywne rozpatrzenie ewentualnego odwołania się szefostwa McLarena od decyzji WMSC może zmienić losy tytułu, gdyż BMW nie zdoła już odrobić istniejącej różnicy punktowej.
W sobotnich kwalifikacjach obydwaj kierowcy Ferrari uzyskali najlepszy czas przejazdu jednego okrążenia i po raz w pierwszy w tym sezonie zajęli pierwszy rząd startowy. Najgorszą niespodzianką była wiadomość o awarii silnika w bolidzie Roberta Kubicy, przez co został on przesunięty o 10 miejsc na starcie do tyłu. Nieco później podobna kara spotkała Giancarlo Fisichellę, którego przesunięto na koniec stawki. O pechu może również mówić Mark Webber, którego na tor wypuszczono zbyt późno, aby mógł poprawić swoje okrążenie pomiarowe. Tak więc za „wielką czwórką” uplasowało się BMW Kubicy, Williams Rosberga oraz Heidfeld, Webber, Trulli i Kovalainen. Przez kary nałożone na Kubicę i Fisichellę na 10. pozycję awansował Ralf Schumacher, przez co obydwa bolidy Toyoty znalazły się w pierwszej 10.
Start wygrał Raikkonen, za którym podążył Massa oraz toczący bezpardonową walkę na pierwszym zakręcie Alonso i Hamilton. Jadący nad wyraz agresywnie Alonso nie odpuścił Hamiltonowi nawet na centymetr, przez co Anglik ratował się wyjazdem na pobocze. Po wyścigu wiele osób krytykowało Hiszpana za celowe wypchnięcie Hamiltona poza tor, jednak on twierdzi, że był to zwykły incydent wyścigowy. Nieco gorzej wystartował Heidfeld, przez co wyprzedzili go Webber i Kovalainen. W tym samym czasie do przodu jak burza przebił się Kubica. Wyprzedził kolejno Liuzziego, Buttona, Trulliego i Coultharda, by po 3 okrążeniach być już na 10. miejscu. Potem jego łupem padł Schumacher i dość długo broniący się Kovalainen. Przed pierwszą serią pit-stopów Robert był na 8. miejscu, jednak w końcówce wyścigu utknął za jadącym na jeden postój Kovalainenem, który obronił swoją pozycję aż do mety. Na pochwałę zasłużył również Adrian Sutil ze Spykera. Dysponujący zmodernizowaną wersją auta, młody Niemiec zawstydził kierowców z teoretycznie silniejszych zespołów, wykręcając lepsze czasy od bolidów Hondy, Red Bulla czy Williamsa.
Incydent na pierwszym okrążeniu potwierdził skomplikowaną sytuację w McLarenie. Podobno szef zespołu, Ron Dennis, nie rozmawia z Hiszpanem od czasu GP Węgier, a atmosfery nie poprawiły e-maile wymieniane między Pedro de la Rosą a Alonso, które ostatecznie pogrążyły zespół. Pojawiające się coraz częściej plotki o odejściu Alonso z McLarena z końcem sezonu nie studzą emocji w grze, której stawką jest tytuł mistrzowski. W nadchodzących wyścigach zobaczymy, czy Hamilton wytrzyma narastającą presję czy może na nieznanych sobie torach da się sprowokować do błędu, który przekreśli jego szanse na tytuł.

Paweł Podchorodecki

Wasze komentarze Dodaj komentarz

Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.

Brak komentarzy.